CZYM JEST... działanie

Dobro domaga się realizacji, ale to działanie dopiero sprawia, że ono istotnie powstaje. Przed tym działaniem jest jakby nie-bytem. I nie-bytem pozostaje, jeśli działanie okaże się działaniem złym. Na gruncie etyki Arystotelesa rzec by można, że w sferze „rzeczy, które mogą się mieć inaczej”, mogą być i nie być, potrzebny jest człowiek jako zasada ruchu – zmiany, w wyniku której powstanie dobro, które nie mogłoby powstać w żaden inny sposób aniżeli za jego sprawą. Z drugiej jednak strony to, co istnieje potencjalnie, nie jest nie-bytem – jest jednym ze sposobów istnienia bytu. Każda zmiana jest bowiem przejściem z możności do aktu, urzeczywistnieniem zmiennego jako zmiennego, urzeczywistnieniem bytu potencjalnego ku samemu sobie, w stan pełnego (siebie) urzeczywistnienia: przejście od nie-bycia-jeszcze do bycia-już. Czy to tak jest właśnie w przypadku działania praktycznego? Spójrzmy na problem wraz z Nicolaiem Hartmannem. Nazywa on etykę i twórczość artystyczną „sferami niepełnej rzeczywistości”, takimi zatem obszarami bytu, w których możliwość i konieczność nie pokrywają się ze sobą. Nie wszystko, co możliwe, jest tu tym samym konieczne; możliwość pozostaje poza koniecznością, jest od niej oddzielona, i spełnione zostać muszą dodatkowe warunki po temu, by możliwość i konieczność zeszły się.  Działanie urzeczywistniające wartość musi zostać wybrane i zrealizowane. Wartości domagają się „drugiej instancji”: woli człowieka zdecydowanej na to, by swoim działaniem wprowadził on
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze