Dechrystianizacja i manipulacja

Dodano: 31/12/2009 - Numer 12 (46)/2009

Dechrystianizacja w trzech aktach Dechrystianizację społeczną pojmuje się, po pierwsze, jako wielowiekowy proces, który w ostatnich dekadach uległ znacznemu przyspieszeniu. Początek dechrystianizacji odnajdywany jest rozmaicie. Niektórzy jego zwiastuny dostrzegają już w schyłkowym średniowieczu, potem w reformacji i wreszcie w antychrześcijańskiej furii francuskiej rewolucji. Taki schemat przyjmują często chrześcijańscy obserwatorzy procesów dechrystianizacyjnych. Inny schemat interpretacyjny głosi, że ów proces, chociaż zakorzeniony w dziedzictwie oświecenia, dotyczy przede wszystkim świata powojennego, kiedy to przyspieszyły procesy demokratyzujące i pluralizujące społeczeństwa Zachodu. Laicyzacja, spadek liczby osób wierzących, pojawienie się niechrześcijańskich przybyszów z innych części świata i wreszcie liberalizacja samego chrześcijaństwa miałyby prowadzić w końcu do zanikania oznak chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej. Liberalizm wymusza niejako pozbawienie przestrzeni wspólnej różnicujących oznak rozmaitych wyznań i prywatyzację samej religii czy też jej szczątków. Zamiast niej, życie publiczne ma być wypełnione symboliką i etyką społeczną, która uznawana jest za neutralną i możliwą do przyjęcia dla wszystkich. Po drugie, proces dechrystianizacji, niezależnie od tego, w jakim wariancie jest przyjmowany, postrzega się jako zjawisko bezosobowe. Innymi słowy, określa się go jako wypadkową różnych procesów społecznych, którymi rządzi raczej
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze