Najdowcipniejszy człowiek w Polsce

Nigdy nie zhańbiłem się pracą Kim był Franc Fiszer? Czego w życiu dokonał? To akurat łatwo wymienić w kilku zdaniach. Przejadł, przepił oraz podarował innym spory majątek odziedziczony po rodzicach. Nigdy nie podjął żadnej pracy. Nigdy nic nie napisał. Nigdy nie zajmował żadnych stanowisk. Nigdy nie angażował się w działalność społeczną. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat żył wyłącznie na koszt innych, jak wcześniej inni żyli z jego pieniędzy. Postawę taką uzasadniał swym światopoglądem. Podjęcie pracy nazywał zhańbieniem się. „Nigdy nie poniżyłbym się do tego, by brudzić atramentem piękną białą kartkę papieru” – mawiał. Postać opisanego wyżej „nieroba” pojawia się w kilkunastu literackich kreacjach pisarzy oraz na kilkudziesięciu obrazach i karykaturach. Jako wyznawca metafizyki występuje też w filozoficznych (i nie tylko) słownikach, gdzie jego biogramy opracowywali m.in. Władysław Tatarkiewicz i Leszek Kołakowski. Metafizyka? Pewnego razu z Francem postanowił porozmawiać o niej spragniony wiedzy, lekko jąkający się młodzieniec z prowincji: – Jja... Ja bym chciał wiedzieć, ccco... co właściwie tacy, jak pan szanowny, metafizycy rrrobią. – Jak to, co oni robią?! – oburzył się Fiszer. – Wszyscy metafizycy właśnie nic nie robią! – Dobrze, ale przecież gdyby wszyscy zechcieli tak przez całe życie nic nigdy nie robić, nno to co by było? – Wszyscy?! Co też pan mówi! Od wszystkich nikt tak trudnej rzeczy nie wymaga! „Wytwarzał wokół siebie nie każdemu dostępną
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze