Rosyjskie standardy? Bez komentarza

Dalej twierdzę, że przepisy konwencji chicagowskiej nie powinny mieć zastosowania do katastrofy smoleńskiej. Myślę, że nie ulega wątpliwości, jaki miał status samolot prezydencki. Był to samolot należący do 36. Pułku Lotnictwa, obsługiwany przez czynnych oficerów RP. Miał status statku państwowego. Zatem nie widzę żadnych podstaw do zastosowania konwencji chicagowskiej, którą stosuje tylko odnośnie samolotów cywilnych.

Odpowiadając na drugie pytanie, zawsze jest możliwość wynegocjowania lepszych warunków śledztwa, zwłaszcza iż był to statek państwowy, na pokładzie którego była „elita państwowa” i który korzystał z przywilejów wynikających z eksterytorialności.

Czy według konwencji chicagowskiej po katastrofie Rosjanie powinni jedynie zabezpieczyć teren i poczekać na polskich specjalistów?

Tak, według Załącznika nr 13 do konwencji (pkt. 3.3.). Jednakże tylko na prośbę ze strony Polski.

Rosjanie nie oddali nam czarnych skrzynek, wraku samolotu, nie znamy wyników sekcji zwłok, nie przesłuchaliśmy nawet kontrolerów z wieży w Smoleńsku. To skutek zastosowania się do konwencji chicagowskiej czy raczej efekt braku działań polskich władz w celu wyegzekwowania zapisów tejże konwencji?

I jedno, i drugie. Według Załącznika nr 13 do konwencji państwo miejsca zdarzenia podejmuje wszystkie niezbędne środki w celu zabezpieczenia dowodów rzeczowych i zapewnienia niezawodnej ochrony statku powietrznego oraz wszystkiego, co się na nim znajduje, przez czas potrzebny do przeprowadzenia badania. (pkt. 3.2. Załącznika). Jednakże na prośbę władz polskich Rosja mogła zgodzić się na to, aby statek powietrzny oraz wszystkie znajdujące się na nim i jakiekolwiek inne dowody rzeczowe pozostały nietknięte do czasu dokonania ich przeglądu przez akredytowanego przedstawiciela Polski.

Pod koniec lipca 2010 r. rozbił się w Rumunii izraelski śmigłowiec należący – tak jak Tu-154 - do wojska...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: