Powrót kaukaskich szahidów

Federalna bezpieka i jej lokalni namiestnicy już nie są w stanie zapobiec atakom rebeliantów nawet w tym najważniejszym dla rosyjskich władz dniu. Co więcej, północnokaukascy islamiści przenieśli wojnę na teren przeciwnika. Podwójny zamach bombowy w metrze moskiewskim (29 marca) był zarazem spektakularnym potwierdzeniem niezwykle ważnej zmiany w taktyce stosowanej przez rebeliantów – rosyjscy cywile stają się takim samym celem jak urzędnicy, milicjanci czy wojskowi, a jednym z podstawowych środków walki staje się atak samobójczy. Władza nie potrafi na to odpowiedzieć, nie umie czy nie chce dostosować swojego postępowania do zmieniających się warunków wojny domowej na południowej rubieży państwa. Jak przyznał niedawno sam szef MSW Raszid Nurgalijew, podsumowując ostatnie 10 lat, na jednego zabitego rebelianta przypada dwóch martwych milicjantów. A gdyby tak jeszcze dodać „poległych w operacji antyterrorystycznej” żołnierzy, pograniczników i funkcjonariuszy FSB? Choć oczywiste jest fiasko strategii przyjętej przeszło 10 lat temu przez Putina, jego następca na Kremlu zapowiedział po moskiewskim zamachu: „Jeśli chodzi o siatki bandyckie, nasze działania nie zmienią się, będziemy prowadzili operacje i likwidowali je bez wahania”. Dzięki takiej właśnie polityce niepodległościowy bunt Czeczeńców przeobraził się w multietniczną rebelię kaukaskich islamistów, coraz chętniej sięgających do metod terrorystycznych.Operacja Emirat Druga wojna czeczeńska, rozpoczęta
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze