Koktajl szachisty

Poprzednie miesięczniki

Jeśli ktoś posłuchałby tej rady, mógłby w jednym z owych pubów zobaczyć dwóch mężczyzn pochylonych nad stolikiem, nad którym unosi się papierosowy dym. Grających w szachy. „Nie zgadzałem się z Chmielowcem prawie w niczym. Właściwie w każdej chyba politycznej dziedzinie zajmowaliśmy przeciwstawne sobie stanowiska. A niemal od początku poznania uważałem go za przyjaciela. Jednego z rzadkich, a może nawet jedynego przyjaciela” – tak swojego szachowego przeciwnika wspominał pisarz Józef Mackiewicz. Kto mógł wygrać tę partię? Relacje graczy są sprzeczne. Według Mackiewicza rywalizacja przebiegała z „lekką przewagą” Chmielowca. Z kolei ten drugi utrzymywał, że lepszy był pierwszy, a gdy to jemu trafiła się wygrana, tryumfalnie ogłaszał to znajomym. Grali w wielu miejscach Europy, gdzie rzucał ich wygnańczy los – w Monachium, w sanatorium w bawarskim Planegg, w Lindenfels koło Darmstadtu w Hesji, w Arosie koło Chur w Szwajcarii.„Wolał żyć z kraju, aniżeli dla niego pracować” Szachy towarzyszyły Michałowi Chmielowcowi od dzieciństwa, gdy grał w nie z ojcem w tatrzańskim Witowie, potem w Krakowie w kawiarniach lewicowych awangardzistów, wreszcie na emigracji, gdy dawni koledzy z owych kawiarni kąsali go na łamach peerelowskich książek. Zdzisław Nardelli, pierwszy reżyser radiowej powieści „Matysiakowie”, zjadliwie komentował pracę Chmielowca w Wolnej Europie: „Wolał żyć z kraju, aniżeli dla niego pracować”. Tadeusz Hołuj, poseł PZPR, za napisany przed wojną wstęp do
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze