Trzeźwiele i alkofoby

Poprzednie miesięczniki

Piszemy dziś dużo o naszym wymiarze (nie) sprawiedliwości, czyli wyczynach przedstawicieli jeszcze innego zawodu na „pr” – prawników. Jako obywatel o bogatej przestępczej karierze przytoczę niniejszym kilka scenek z cyklu „Intelektualista przed sądem”. Być może będą Państwo zaskoczeni, ale to właśnie ta kategoria podsądnych miewa w realiach naszego wymiaru sprawiedliwości najbardziej przerąbane. Najpierw historyjka cudza. Piotr Wierzbicki podczas jednego z redakcyjnych kolegiów „Gazety Polskiej” skarżył się, że w czasie rozpraw sędzia nie wiedział, że istniał Uniwersytet Latający, a usłyszawszy tę nazwę, zrobił nieprzychylną minę. Ówczesny redaktor naczelny „GP” miał i tak szczęście, bo trafił na łagodnego sędziego. Surowszy wymierzyłby mu karę finansową za naruszenie powagi sądu albo i wsadził na tydzień do aresztu. Jak można kpić z poważnej instytucji, na której studiował sam Wysoki Sąd, mówiąc o niej per „latający”? Z kolei pewien mój kolega, występując wspólnie ze mną przed sądem jako oskarżony, zakochał się w pani sędzi i postanowił ją poderwać. Początek jego zabiegów w tym kierunku nie był zbyt udany. Gdy przed pierwszą rozprawą zobaczył młodą niewiastę udającą się na salę rozpraw, wygłosił na pół korytarza komplement „Jaką mamy ładną panią protokolantkę!”. Na działania kolegi patrzyliśmy przychylnie, uznając, że jeśli pani sędzia nie pozostanie obojętna na jego uczucie, to będzie musiała łagodniej potraktować nie tylko jego, lecz także nas, bo odpowiadamy za ten sam
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze