Policyjne święto sportu

Media wolne inaczej

Kiedy w 2001 r. Chinom przyznano prawo organizowania Igrzysk Olimpijskich 2008, Wang Wei, jeden z czołowych działaczy Chińskiego Komitetu Olimpijskiego, zapewniał, że „media otrzymają zupełną swobodę w nadawaniu relacji w czasie igrzysk w 2008 r.”. Jak wygląda wolność mediów w chińskim wykonaniu kilka dni przed rozpoczęciem olimpiady? Te z gazet i stacji, które nie szczędziły w ostatnich latach krytyki pod adresem komunistycznych władz w Pekinie, nie otrzymały pozwolenia na relacjonowanie igrzysk. W połowie lipca Norman Choy, reporter „Apple Daily” – antykomunistycznie nastawionej gazety wychodzącej w Hongkongu i na Tajwanie, nie otrzymał prawa wjazdu do Chin, mimo że posiadał już akredytację. Choy twierdzi, że w Pekinie panuje panika, a władze w ostatnich dniach stworzyły listę „określonych mediów i podejrzanych indywiduów”, którzy nie mogą zostać wpuszczeni do Chin, nawet jeśli wcześniej wydano im wizy i akredytacje.

Pragnąc otrzymać wizę, dzienikarze i pracownicy techniczni mediów muszą wypełniać tony dokumentów. Ich życiorysy są prześwietlane niemal od momentu urodzenia. Pracownicy autralijskiej stacji Kanał 9 (Channel 9) spędzili rok, wypełniając odpowiednie formularze wizowe; odsyłane przez Ambasadę ChRL w najlepszym przypadku uzupełniali i poprawiali; w najgorszym, wiedząc, że władzom chińskim nie odpowiada dany dziennikarz, wysyłali inną osobę. Reporterzy Bez Granic (międzynarodowa organizacja oddana sprawie wolności prasy), mówią o setkach podobnych problemów, jakich doświadczają dziennikarze i pracownicy techniczni mediów europejskich.

Nawet stacje, które wykupiły prawa do bezpośrednich transmisji, np. NBC, mają kłopoty ze swobodnym korzystaniem z wozów transmisyjnych czy określeniem odpowiednich częstotliwości. Zresztą wszystkie transmisje na żywo mają się odbywać z 10-sekundowym opóźnieniem. Gdyby np. jakiś sportowiec wpadł na pomył zademonstrowania swojego poparcia dla...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: