Kto zdobędzie Syberię

Dodano: 24/12/2008 - 34/2008 NGP
Poprzednie miesięczniki

Już wtedy uważałem, że pogłoski o skali zjawiska kolonizowania Syberii przez Chińczyków są przesadzone. Chińczycy różnicują przestrzeń jakościowo, w zależności od stopnia nasycenia kulturą chińską. Obszar południowej Syberii był zawsze poza obrębem tej kultury. Rosjanie w traktacie zawartym w Nerczyńsku (1689 r.) zgodzili się, że Amur jest rzeką chińską. Dopiero po wojnie krymskiej Murawiow-Amurski, gubernator wschodniej Syberii, zorientował się, że praktycznie nie ma administracji chińskiej i wojska chińskiego po północnej stronie Amuru i w Kraju Ussuryjskim, co było związane z tym stosunkiem Chińczyków do przestrzeni. Chińczycy przybywali na Syberię, poszukując rud metali (m.in. złota), zasobów żeń-szenia czy rogów jelenich (do dziś afrodyzjak w medycynie chińskiej). Większość tych, co się osiedlała, była do tego jakoś zmuszona – uciekała przed klęskami głodu itp. Dobrowolnie na stałe niewielu tam przybywało. Podobnie dziś niewielu godzi się dobrowolnie jechać do Xinjiangu czy Tybetu. Chińczycy, by opanować ruchy separatystyczne na tych obszarach, chcieliby jakoś rozrzedzić Tybetańczyków czy Ujgurów ludnością chińską. Tymczasem nie mogą zwerbować jej dostatecznej liczby. Dlatego nie przewiduję, by Chińczycy, mając takie problemy z utrzymaniem Xinjiangu czy Tybetu, brali sobie jeszcze jeden kłopot na głowę w postaci Syberii. Tym bardziej że wszystko, co tam jest, mogą kupić.W latach 90. gubernator Kraju Amurskiego Nazdratienko mówił o kilku milionach Chińczyków
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze