Poważnie o poważnych sprawach

Poprzednie miesięczniki

Ewa Kopacz, i co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości, do tej reguły się nie zastosowała. Wskazując (i to wcale nie z przymusu prawnego, bo taki na ministrze nie spoczywa, ale ze zwyczajnego lęku przed medialną histerią albo chęci przypodobania się pewnym środowiskom), i to ostatniego dnia 12 tygodnia ciąży (od tego momentu według polskiego prawa dziecka zabić już nie można) ośrodek, w którym dokonać można było aborcji, wzięła w niej bezpośredni udział, umożliwiając ją. To zaś, według prawa kanonicznego (a dokładniej zapisów wprowadzonych do niego przez Jana Pawła II) oznacza automatyczną – bez potrzeby ogłaszania – ekskomunikę. I tyle pytany o to powiedziałem „Faktom TVN”. Dzień później, dokładnie to samo z powołaniem się na właściwe kanony powiedział abp Tadeusz Gocłowski (o czym – porwany pasją polemiczną i cytujący wyłącznie przeciwników akcji – redaktor Łętowski dyskretnie nie wspomina), a kilka dni później (choć w bardziej ogólnej – etycznej, a nie prawnej perspektywie) teolog moralny z KUL, ks. dr Piotr Kieniewicz MIC. Można oczywiście dyskutować na temat tego, czy współudział pani minister wyczerpuje znamiona udziału bezpośredniego. Problem polega tylko na tym, że ona sama przyznała, że osobiście wskazała placówkę, w której aborcja „może zostać wykonana”, to zaś czyni ją współodpowiedzialną za „zbrodnię” zabicia dziecka. I nie ma od tego ucieczki. Jakby tego było mało, sprawa nie jest jasna nawet z czysto liberalnego (wolnościowego) punktu widzenia. Wszystko
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze