Herbert a romantyzm

Poprzednie miesięczniki

Stosunek Herberta do romantyzmu ujawnia płyta „Zbigniew Herbert czyta swoje wiersze”, na której obok utworów samego poety znajdują się liryki twórców romantycznych Testamentalny wieczór W „Słowie” przygotowanym na wieczór poetycki autor rozszerzył tę listę, wymienił: „znakomitego od razu” Jana Kochanowskiego, „krajana” Franciszka Karpińskiego, Juliusza Słowackiego, który „podźwignął mowę wiązaną na nieosiągalne szczyty”, Cypriana Norwida – „poetę-filozofa” i „tułacza” doświadczającego wszelkich odmian egzystencjalnego cierpienia oraz dwóch swoich najbliższych poprzedników: Tadeusza Gajcego i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Podkreślił przy tym zanurzenie obu poległych poetów w tradycji romantycznej – w Gajcym rozpoznał „najbliższego krewnego Norwida” i uznał, że „Baczyński prawie cały z ducha Słowackiego”, a jednocześnie zaznaczył, że to jego własna „najbliższa zmiana warty”. Cóż nam Poeta powiedział, łącząc lirykę z dyskursem o tradycji? – Jestem z ducha tradycji romantycznej, nie określa mnie ani „postawangardowy lakonizm” spod znaku Juliana Przybosia, ani też nie mieszczę się w nurcie erudycyjnej „poezji kultury” w stylu np. Mieczysława Jastruna, moja poezja nie jest ucieczką w bezpieczne rejony ahistorycznego klasycyzmu, jak zarzucali mi Artur Sandauer czy później np. Julian Kornhauser i Adam Zagajewski. Nie znaczy to jednak, że romantyczny ton wyklucza klasyczną harmonię i równowagę. Poezja może łączyć pierwiastki sentymentalne i
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze