Trzy panny, trzech narzeczonych

Poprzednie miesięczniki

Maria. Palikrowy, 1944 rok W podkamieńskim klasztorze przeżyła konfirmację. Przychodziła tu z rodzicami w każdą niedzielę na mszę, jak inni z niewielkich Palikrów. Wioska była w większości polska, mieszkało tu też kilka rodzin ukraińskich. Ale swoi byli. Ludzie świętowali podwójnie – grekokatoliccy Ukraińcy odwiedzali swoich rzymskokatolickich sąsiadów w ich święta, a później zapraszali na swoje. Robili ze sobą interesy, pomagali w pracy i zakochiwali w sobie. Na pytanie o zatargi Maria kręci głową – U nas? – pyta i odpowiada z dumą – Tu była zgoda. W czasie wojny żaden z palikrowskich Ukraińców nie poszedł do UPA. Za to każdy, tak jak sąsiedzi Polacy, wybudował sobie schron na podwórzu i krył się w nim przed Ukraińską Armią Powstańczą. O nadciągającym nieszczęściu dowiedzieli się od uciekających z Wołynia polskich rodzin. A ci opowiadali o takim bestialstwie, że na początku palikrowiacy traktowali ich z przymrużeniem oka. Pomagali, ale nie do końca dawali wiarę relacjom. Wkrótce życie samo uwiarygodniło te świadectwa. Marzec 1944 roku rozpoczął się niespokojnie. Zewsząd dochodziły wieści o napadach na wsie. Palikrowy czekały na swoją kolej. Ludzie każdej nocy kryli się w schronach. Przygotowali tobołki z jedzeniem na wypadek nagłej ucieczki. Wiedzieli, że w nieodległym Podkamieniu klasztor zamieniono na twierdzę – przybywali tu dawni mieszkańcy Wołynia, nieraz z całym dobytkiem. Pewnego popołudnia również rodzice Marii zdecydowali, że wraz z dziećmi
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze