Emigracja bez emigracji

Poprzednie miesięczniki

Jakie dostrzega pan analogie do innych krajów unijnych? Zwróćmy uwagę na bardzo dużą emigrację hiszpańską, portugalską – zwłaszcza po 1986 r., tj. po wstąpieniu obu krajów do EWG, czy włoską. Otóż bardzo wiele osób, które wyjechały przed 20 laty, wraca do swoich krajów dopiero teraz. Czasem na emeryturę, a nieraz by kupić ziemię, domy czy zainwestować w nieruchomości. Niekiedy, paradoksalnie, wracają ich dzieci, a oni sami zostają w kraju, do którego przed laty wyjechali. Uważam, że będzie przybywać ludzi faktycznie zamieszkujących równolegle w dwóch krajach. Nawet ci, którzy dziś deklarują publicznie, że nigdy nie wrócą do Polski, mogą wrócić za pięć czy 15 lat. Niekoniecznie na emeryturę. Prędzej wtedy, gdy staną finansowo na nogi i poczują, że polepszyły się ich warunki życia, ale jednak nie są „u siebie”.Czy wyjazdy za granicę na kilka, kilkanaście lat stanowią już jakąś normę? Powroty będą następować. One też zależą od polityki rządu, różnych ułatwień. Lecz musimy dziś przyzwyczaić się do tego, że emigrowanie, nawet czasowe, jest czymś normalnym. Nie róbmy więc z tego tragedii. Choć próbujmy się też starać, by polska młodzież wybierała nasz kraj jako miejsce swojej pracy zawodowej. Sam bardzo się cieszę z decyzji mojego starszego syna, który obecnie studiuje w Nowym Jorku. I uważa, że jego przyszłość zawodowa jest w Polsce. Podobnie mój młodszy syn, który kończy średnią szkołę w Brukseli i zapewne będzie studiować za granicą, zamierza
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze