Karol Wojtyła w czyśćcu

Obecność i nieobecność polskiego papieża

Używając imienia i nazwiska papieża, podkreślam, że chodzi mi tylko o rolę, jaką Karol Wojtyła odegrał w literaturze. Jako papież, jako autor odnowy w Kościele jest on nieustannie obecny – co łączy się m.in. z procesem beatyfikacyjnym. Jego zasługi w ratowaniu chrześcijaństwa są nawet niedocenione – może dlatego, iż nikt nie miał odwagi przyznać, w jakim kryzysie znalazł się Kościół w II połowie ubiegłego stulecia. Sobór Watykański II był próbą ratowania jedności przez autonomizację, przez zgodę na języki narodowe w liturgii i tolerowanie odmian doktryny tak różnych, że godnych miana herezji. Chrześcijaństwo nie tylko przestawało być Kościołem Walczącym, lecz także nawet Kościołem Apostolskim; jego ekumenizm był wymuszony przez ofensywność innych ideologii (islam, marksizm i wszelakie mniejszości) i przez letniość, bylejakość samych chrześcijan. Kapłaństwo zamieniało się z powołania w synekurę, dobrze płatną, z uciechami na boku.

Któryś z lewicowych dziennikarzy powiedział, że jak się polski papież dobrotliwie uśmiecha, to błyskają stalowe zęby. Coś w tym było. Jan Paweł II potrafił zrobić porządek w odpadających Kościołach Ameryki Łacińskiej, postawił do kąta paru niemieckich teologów, przywrócił kult Maryjny, którego krytyka przybrała np. w USA formę demonstracyjnego wyrzucania, a nawet palenia obrazów i posążków Marii Panny. Jednocześnie, w sposób wyważony, dyskretny, Jan Paweł II próbował unowocześniać zardzewiałą kościelną machinę. Przez rozbudowę społecznej nauki Kościoła – w encyklikach „Laborem exercens”, „Sollicitudo rei socialis” – odebrał marksistowskiej lewicy monopol na współczucie; przez unowocześnienie języka teologii (m.in. o aparaturę fenomenologii) nawiązał zerwane nici ze współczesną nauką, uchylił furtkę dla ewolucjonizmu i symbolicznej tylko interpretacji Biblii. Akceptowana dziś teoria Inteligentnego Planu jest kolejnym wcieleniem nieakceptowanego do niedawna (aż...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: