Zimny drań

Dodano: 24/05/2009 - 39/2009 NGP
Poprzednie miesięczniki

Dwie porcje kalabraków „– Proszę zamówić dla nas dwie porcje kalabraków – takie żądanie stanowczym tonem złożył Eugeniusz Bodo siedzący za stołem wykwintnej restauracji razem z innym aktorem, Ludwikiem Lawińskim. – Co proszę? – spytał zaskoczony kelner. – Dwie porcje kalabraków – powtórzył Bodo. – A może by panowie wzięli coś z karty? – Nie będziemy wybierać z karty, skoro mamy apetyt na kalabraki” – upierał się Bodo. Zakłopotany kelner udał się po kucharza, kucharz po kierownika, ten zaś polecił kelnerowi poinformować jak najuprzejmiej gości, że kalabraków już zabrakło. Rozochoceni powodzeniem kawału aktorzy zamawiali nieistniejące kalabraki po całej Polsce i cieszyli się, widząc wygłupienie restauratorów. Aż pewnego dnia w Radomiu spotkała ich niespodzianka. Kelner po otrzymaniu zamówienia na dwie porcje kalabraków oświadczył uprzejmie: „– Służę panom”. Po upływie kilku minut postawił na stole półmisek z potrawą. Aktorzy z bardzo głupimi minami przekonali się, że jest to bigos wymieszany z gulaszem. Natychmiast zawołali kelnera. „– Co pan nam tu podał?! – zapytał groźnie Bodo. – Kalabraki, proszę szanownego pana, dwie porcje – odparł kelner. – Co? To paskudztwo nazywa pan kalabrakami? Kelner ze zgorszeniem pokręcił głową: – Jak to dobrze, że nasz szef kuchni nie słyszał tego, co szanowny pan powiedział. Kalabraki to jego chluba. Nikt w Polsce nie potrafi tak dobrze przyrządzać tej potrawy” (anegdotę przytaczam za opowieścią Danuty Gibas-Krzak o
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze