Rikszarze

Swojego rikszarza wybrałem z około dziesięciu kierowców podążających za mną przez niemal godzinę i oczekujących w nadziei na moje zmęczenie i ewentualny zarobek.

Rikszę można złapać niemal wszędzie: na wiejskiej ścieżce, w wąziutkich zaułkach starego miasta i na piaszczystej drodze nad brzegiem morza.

Ci, którzy chcieliby zostać rikszarzami, a nie pochodzą z rodziny z tradycjami w tej branży, muszą najpierw sporo zainwestować, gdyż czeka ich zakup rikszy bądź wydzierżawienie jej. Ponieważ koszt zakupu jest dość duży, większa część rikszarzy nie jest właścicielami pojazdu, którego używa do zarabiania na życie. Właścicielami riksz są bogaci członkowie wyższych kast, którzy często posiadają ich nawet kilka tysięcy. Nie oznacza to jednak, że rikszarze traktują swoje pojazdy po macoszemu. Często riksze są prawdziwymi dziełami sztuki, bogato zdobione motywami roślinnymi, zwierzęcymi i… najsłynniejszymi scenami z bollywoodzkich superprodukcji. Trudno się dziwić, bo podobno „riksza jest jak odbicie duszy swego właściciela”.

Koszt przejazdu zazwyczaj kształtuje się na poziomie 10 rupii. Najlepiej jest ustalić stawkę za przejazd, zanim usiądzie się na rikszę. Negocjacja ceny za przejazd jest największym problemem, jeżeli chodzi o przemieszczanie się rikszą. Początkowe stawki mogą kilkakrotnie bądź kilkanaście razy przekraczać ogólnie przyjętą cenę za przejazd.

Bez względu na wszystko, jutro mój rikszarz znów wyjedzie na ulice Delhi, wypedałuje swoje kilometry, będzie targować się o każdą rupię. Jak się uda, uniknie zderzaków autobusów i ciężarówek. Ale to jutro. Przecież czasem trzeba odpocząć.
Oprócz riksz służących do przewożenia ludzi są też riksze towarowe. Jedna z takich riksz transportująca lód




Stawkę za przejazd należy ustalić przed rozpoczęciem jazdy. Ustalenie wysokości opłaty jest największym problemem podczas transportu rikszą. Kierowcy robią wszystko, by zarobić jak...
[pozostało do przeczytania 1% tekstu]
Dostęp do artykułów: