Adam Pańczuk

Swojego rikszarza wybrałem z około dziesięciu kierowców podążających za mną przez niemal godzinę i oczekujących w nadziei na moje zmęczenie i ewentualny zarobek. Rikszę można złapać niemal wszędzie: na wiejskiej ścieżce, w wąziutkich zaułkach starego miasta i na piaszczystej drodze nad brzegiem morza. Ci, którzy chcieliby zostać rikszarzami, a nie pochodzą z rodziny z tradycjami w tej branży, muszą najpierw sporo zainwestować, gdyż czeka ich zakup rikszy bądź wydzierżawienie jej. Ponieważ koszt zakupu jest dość duży, większa część rikszarzy nie jest właścicielami pojazdu, którego używa do zarabiania na życie. Właścicielami riksz są bogaci członkowie wyższych kast, którzy często posiadają ich nawet kilka tysięcy. Nie oznacza to jednak, że rikszarze traktują swoje pojazdy po macoszemu...