Monty Pyton po polsku


Grafika na podstawie zdjęcia  okładki książki Karola Zbyszewskiego „Wczoraj na wyrywki”

Ryża nieumyta w człapakach


To bynajmniej nie najbardziej obrazoburczy, a raczej typowy, fragment wydanej w 1939 r. książki Zbyszewskiego „Niemcewicz od przodu i tyłu”, pokazującej upadek przedrozbiorowej Polski. Typowy zresztą dla całej jego twórczości.

Pisarz zachował ten sam styl poczucia humoru, kiedy po wojnie znalazł się na emigracji w Londynie. Gdy emigranci wierzyli, że ich niedola jest przejściowa, a wkrótce do Polski wkroczy gen. Anders na białym koniu, notował: „Wychodząc z raju, Adam rzekł do Ewy: – Nie przejmuj się moja droga, żyjemy w epoce przejściowej”.

Kopalnią dowcipów stało się dla niego zderzenie polskiej i angielskiej mentalności:

„Mr. John: – Ci Smithowie to parszywa rodzina. Dwóch jej członków siedziało w więzieniu...

Pan Wojciech: – Ci Kowalscy to wspaniały ród. Osiemnastu jego członków zgniło po kryminałach, katorgach, obozach”.

Zbyszewski kpił też z patriotycznego nadęcia emigrantów. Bohaterowie jego powieści „Ktoś, kto jest kimś innym” przeprowadzają taki oto dialog:

„– Kto tu jest Polakiem?

– Ja jestem – rzekł Marduła. I jestem z tego dumny.

– Ogórek jest też dumny, że Pan Bóg stworzył go krzywym...”.

Styl Zbyszewskiego był nie do podrobienia, o czymkolwiek by pisał. Na oryginalną relację mogło liczyć pismo, które wysłało go na angielski pokaz mody. Najpierw opisywał kulisy imprezy: „Zawsze sądziłem, że na rewie mody chodzą dystyngowane, cudne, pachnące, ubrane jak z żurnalu damy. Błąd! Pokoiki były pełne zmurszałych, obdartych babsztyli. [...] Im niechlujniejsza i bardziej antypatyczna, tym ważniejsza”. Tu następuje opis poszczególnych egzemplarzy w rodzaju: „Ta ryża nieumyta w człapakach, to reporterka tygodnika... dwa miliony nakładu. Jej artykuł kładzie albo lansuje firmę”.

Potem...
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: