Żyli zbyt szybko, umarli za młodo

Poprzednie miesięczniki

Chociaż przyjęło się, że największe żniwo śmierci, zwłaszcza wśród gwiazd pop, narkotyki zbierały na przełomie lat 60. i 70. w rozkwicie epoki dzieci kwiatów, niezwykła popularność środków odurzających w świecie artystycznym zaczęła się wcześniej. Jeszcze w latach międzywojennych ich najbardziej znanym miłośnikiem był u nas choćby Witkacy. Z kolei za oceanem to lata 40. XX w. zapoczątkowały stosunkowo łatwy dostęp artystów do narkotyków. Ich ofiary z kręgów bohemy w kolejnych dekadach w gruncie rzeczy powtarzały schemat przeplatania się kariery artystycznej i pogrążania w nałogu „wypracowany” w tamtym czasie przez takich gigantów jazzu, jak be-bopowy saksofonista Charlie „Bird” Parker, główny twórca jazzu nowoczesnego, i nie mniej słynna wokalistka Billie „Lady Day” Holiday.Większość umierała przed trzydziestką Często, jak wymieniona dwójka, z narkotykami zetknęli się jeszcze w dzieciństwie, a w miarę rozwijania się talentu sięgali z coraz większą intensywnością po środki odurzające niejednokrotnie w połączeniu z alkoholem i papierosami. Na tym etapie używki mogły dawać artystom wrażenie, że są niezwykle pomocne w tworzeniu, podczas koncertów i nagrań płytowych. Jednak w miarę upływu czasu coraz częstsze „odloty” artystów niepostrzeżenie powodowały ich kłopoty z prawem. Na to nakładały się ich kolejne „niedyspozycje” zdrowotne, załamanie się kariery, a wreszcie tragiczny finał w postaci śmierci. Tylko indywidualne predyspozycje zdrowotne oraz intensywność
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze