Telewładztwo

Poprzednie miesięczniki

Wszechwładna ignorancja Wpływ telewizji na demokrację i wybory jest jednak bardziej podstawowy. Jeśli przez demokrację będziemy rozumieć taki ustrój, w którym władza należy do rządzonych (najczęściej nazywanych ludem) i realizowana jest poprzez wyrażanie opinii (oddanie głosów w wyborach lub referendum), to należy zadać sobie pytanie, skąd bierze się ta opinia. Wszyscy milcząco zakładają, że opinia publiczna po prostu jest. Ale w demokracji nie chodzi o jakikolwiek rodzaj opinii (np. na temat mody, wegetarianizmu czy naturalnych futer), ale o poglądy w kwestiach zasadniczych, tyczących się spraw publicznych, ogólnego interesu, wspólnego dobra, problemów zbiorowych. Wszystkiego, co wchodzi w zakres pojęcia res publica, rzeczpospolita. Opinia publiczna może być rozumiana dwojako: jako rozkład wyżej wymienionych poglądów wśród ogółu społeczności lub wśród osób publicznych, sprawujących władzę. Wszystko jedno, o którą grupę chodzi, i tak ukształtowanie jej jest zależne od przepływu informacji istotnych dla społeczeństwa i państwa. Jeśli zbiorowość jest „głucha”, zamknięta na informacje, pełna przesądów i uprzedzeń, to przepływ ten najlepiej oddaje potoczne powiedzenie: „gadał dziad do obrazu”. Równie szkodliwa jest nadmierna otwartość na napływające informacje (tak zwana zewnątrzsterowność), ponieważ wystawia to jednostki, a przez to opinię publiczną, na wszelką manipulację. Obie postawy są pochodną głupoty. I nie chodzi tu o formalny brak wykształcenia, lecz o
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze