Hiszpańska choroba rosyjskiej gospodarki

Poprzednie miesięczniki

Godzina prawdy Kryzys finansowy dotknął Rosję znacznie bardziej i przekształcił w kryzys gospodarczy znacznie szybciej, niż miało to miejsce w przypadku innych krajów uprzemysłowionych. W ciągu nieco ponad pół roku o ponad 70 proc. spadły indeksy dwóch głównych rosyjskich giełd (RTS i MICEX). Kapitalizacja tej drugiej zmniejszyła się z 460 mld do zaledwie 133 mld dol. Podobnie rzecz miała się z Gazpromem. Gdy w czerwcu jego wartość zbliżała się do 250 mld dol., jego prezes Aleksiej Miller zapowiadał, że do końca dekady osiągnie 1 bln i będzie największą firmą na świecie. Dziś kapitalizacja koncernu wynosi zaledwie 76,7 mld dol. O ile wcześniej 40 mld długów koncernu nie miało wielkiego znaczenia, dziś stanowi już ponad 50 proc. jego wartości. W okresie od sierpnia 2008 r. do trzeciej dekady stycznia 2009 r. wysokość rezerw walutowych Banku Rosji spadła z 596 mld do 386 mld dol., średnio o 1,2 mld dol. dziennie. Jeśli trend się utrzyma, do końca roku nic z nich nie zostanie. Gwoli sprawiedliwości należy jednak przyznać, że istnieją jeszcze dość poważne rezerwy dwóch funduszy stabilizacyjnych (ok. 225 mld dol.). Ich wykorzystanie może być jednak problematyczne z racji tego, że są denominowane w rublach, a rosyjskiej gospodarce permanentnie zagraża dewaluacja rubla lub nawis inflacyjny. W 2008 r. inflacja wyniosła ok. 14 proc., przy planowanych 8,8 proc. Co gorsza, o ile dług publiczny jest stosunkowo niewielki (zaledwie ok. 80 mld dol.), to zadłużenie
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze