Piekło na Ziemi

Pół miski zupy dziennie

Czy rzeczywiście doznania kulturalne to to, czego najbardziej brakuje mieszkańcom KRLD? Według oficjalnych danych północnokoreańskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego panujący w drugiej połowie lat 90. w KRLD głód uśmiercił 2,5–3 mln ludzi (ok. 10 proc. ludności). Nieopodal Phenianu, stolicy, czy w Hamhung (prowincja Hamgyong Południowy), drugim co do wielkości mieście północnokoreańskim, znajdują się masowe groby ofiar głodu. Według ekspertów w każdym z nich pochowano ok. 100 tys. ludzi. ONZ-owski Światowy Program Żywnościowy (WFP) twierdzi, że dziś nadal ponad 6 mln obywateli Korei Północnej cierpi głód.

Typowe wyżywienie mieszkańców Korei Płn. stanowi zupa ryżowa lub kukurydziana – jedzenie samego ryżu lub kukurydzy, bez wody, jest niemożliwe. Nie starczyłoby żywności. Są i tacy, jak mieszkańcy Wanson, stolicy prowincji Kangwon, którzy od lat nie widzieli ryżu. W zimie „urozmaicenie” stanowią nasiona z sosny, a wiosną dziko rosnące zioła zebrane na polach. Wielu Koreańczyków choruje na świerzb, a dzieci na prowincji mają opuchnięte twarze od głodu.

W latach 90. media północnokoreańskie przekonywały, że jedzenie trzech posiłków dziennie jest niezdrowe. Wystarczą dwa. Do szczęśliwców należą mieszkańcy Phenianu. To im zdarza się dwa, trzy razy do roku zakupić jeden kilogram mięsa.

W wyniku reformy w 2002 r. ceny towarów wzrosły w KRLD ok. 30–40 razy (zarobki ok. 20–25 razy), nic więc dziwnego, że sposobem na przetrwanie stają się kradzieże. Kradzione są ziarna i bydło, ale także towary, którymi później można handlować. Szczególnie pożądany jest uprawiany na eksport żeń-szeń. Jeden kilogram rośliny kosztuje 200 tys. won północnokoreańskich (ok. 1420 dol.). Kradną go na farmach pracownicy sezonowi, ale także członkowie partii komunistycznej. Zainteresowaniem cieszą się również materiały budowlane i metale. Wszystkie te towary znajdują nabywców w Chinach. Aparatczycy...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: