Rosyjski skok na polską ropę

Poprzednie miesięczniki

W zamian za sprzedaż postkomuniści mieli otrzymać pomoc finansową na reklamę w trwającej kampanii wyborczej. Maciej Maksym był polskim pracownikiem Łukoila. Zeznania Maksyma dotarły do komisji orlenowskiej na samym początku jej działalności. Były tak zaskakujące, że członkowie komisji odrzucili wersję wydarzeń byłego szefa windykacji polskiego oddziału Łukoila. Podobnie media – został w nich przedstawiony jako recydywista, który za pomocą oczerniania elit politycznych próbuje uzyskać dla siebie łagodniejszy wyrok. Jednak teraz, kilkanaście miesięcy po zakończeniu prac komisji orlenowskiej, zeznania Maksy ma wydają się coraz bardziej prawdopodobne, chociaż dla wielu mogą brzmieć jak nieudana próba scenariusza kolejnych odcinków serialu „Oficer” lub „Ekstradycja”.  Wersja Maksyma  W czasach PRL był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Jego zadaniem była inwigilacja Kościoła, opozycji i legalnie działających organizacji społecznych. Po 1989 r. kontaktował się z osobami, które organizowały wyprowadzanie pieniędzy z kont PZPR i SB oraz tworzyły system przejmowania firm państwowych i wyprowadzania z nich kapitału. W połowie lat 90. został członkiem SdRP, wszedł nawet do władz wojewódzkich na Pomorzu oraz władz krajowych. W 1997 r. Maksym został aresztowany. W 2001 r., po opuszczeniu aresztu, rozpoczął pracę w polskim oddziale rosyjskiego koncernu Łukoil. Został szefem działu windykacji i wewnętrznych śledztw. Stał się bliskim współpracownikiem Siergieja
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze