Nikt nie da rady. Trzeba będzie nas dobić

Poprzednie miesięczniki

2. Prawda o stereotypach. Członkowie obu związków niewiele o sobie wiedzą, nie czytają swoich utworów, jedyne, w co wierzą, to plotki. Kiedy p. Elektorowicz przypina mi jako idola b. prezydenta Kwaśniewskiego, daje dowód na to, że nie czytał moich książek ani krytyki tegoż Kwaśniewskiego w „Ziarnach”, ani wypowiedzi programowych, gdy z listy KPN startowałem do Senatu. Posługuje się stereotypem, bo wszystkim rządzi stereotyp. Związek Literatów jest postrzegany jako organizacja ugodowców i pezetperowców, Stowarzyszenie Pisarzy – jako efekt kolejnej manipulacji starych stalinowców. Ale podział ów nie był tak prosty. O sporach w ZLP już pisałem, w SPP było podobnie. Ceniony również przez p. Elektorowicza prezes Jan Józef Szczepański, były żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i AK, tłumaczył mi kiedyś swoje zastrzeżenia do „stalinowców”. Nie miał pretensji o przeszłość, z którą przecież zerwali (sam Woroszylski zapłacił za to internowaniem), lecz o to, że znowu chcieli „stanąć na czele” i że równie gorliwie jak wcześniej ci z ZLP latali na spotkania z władzami PRL. Wymieniał nazwiska Szczypiorskiego i Woroszylskiego – ale pisarze ci już dzisiaj nie żyją. Nie żyje większość założycieli obu związków – żyje odziedziczona po nich nienawiść i pogarda dla „konkurentów”. Kiedy p. Elektorowicz pisze, że mu „nic nie mówią” nazwiska pisarzy zakładających ongiś ZLP (a chodzi m.in. o Dobraczyńskiego, Żukrowskiego, Bratnego) i przeciwstawia im wybitnych twórców krakowskich – mogę to potraktować
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze