Kwaśniewski też nie da rady

Poprzednie miesięczniki

Szczerze mówiąc, lepsze pojęcie miałem o Autorze przed przeczytaniem owej przydługiej elukubracji. Ofertę rozmowy z Autorem, jak widać, przyjmuję, bo porozmawiać zawsze można, a nawet trzeba: „spisane będą czyny i rozmowy”. Niekoniecznie w postaci rozmowy „lwowiaka z lwowiakiem”, poznaniaka z poznaniakiem itp. Fakt pochodzenia ze Lwowa nie przesądza o niczym, poza krzywdą, która spotkała nas – mordowanych przez jednych, wypędzonych przez drugich, wywiezionych przez tychże, wykiwanych przez trzecich. Co do samych lwowiaków: jedni byli bohaterami, inni zdrajcami, jedni walczyli o niepodległą Polskę do upadłego, inni upadali, zniżając się do kolaboracji. Przed wojną Lwów był dumny ze swych Orląt, z drugiej strony, już wtedy byli i tacy, którzy należeli do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, gdzie już w samej nazwie kryła się intencja zdrady głównej, tj. oderwania ziem wschodnich, ze Lwowem, od Rzeczpospolitej. Lepiej więc rozmawiać jak „ Polak z Polakiem” Ale czy łatwo się dogadać? Jak to zrobić, skoro w 25. rocznicę ogłoszenia stanu wojennego Bohdan Urbankowski tak pisze: „Byliśmy członkami Związku już przed stanem wojennym, potem ZLP zawieszono, w 1983 r. odwieszono”. Kpisz waćpan, czy o drogę pytasz? Takie to wszystko było proste: zawieszono, potem odwieszono – i po kłopocie. O czym tu gadać? Naiwność? Hipokryzja? Czy tylko niezręczność, w co wolę wierzyć. Bo między tymi datami był „Wujek”, były dziesiątki tysięcy internowanych bądź uwięzionych, ofiary „nieznanych
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze