Leszek Elektorowicz

Szczerze mówiąc, lepsze pojęcie miałem o Autorze przed przeczytaniem owej przydługiej elukubracji. Ofertę rozmowy z Autorem, jak widać, przyjmuję, bo porozmawiać zawsze można, a nawet trzeba: „spisane będą czyny i rozmowy”. Niekoniecznie w postaci rozmowy „lwowiaka z lwowiakiem”, poznaniaka z poznaniakiem itp. Fakt pochodzenia ze Lwowa nie przesądza o niczym, poza krzywdą, która spotkała nas – mordowanych przez jednych, wypędzonych przez drugich, wywiezionych przez tychże, wykiwanych przez trzecich. Co do samych lwowiaków: jedni byli bohaterami, inni zdrajcami, jedni walczyli o niepodległą Polskę do upadłego, inni upadali, zniżając się do kolaboracji. Przed wojną Lwów był dumny ze swych Orląt, z drugiej strony, już wtedy byli i tacy, którzy należeli do Komunistycznej Partii Zachodniej...