Ścieżki kota

Poprzednie miesięczniki

Mało kto w owym kloszardzie poznałby przedwojennego dyplomatę, najmłodszego pracownika polskiego MSZ, przez którego zachodni korespondenci zabiegali o rozmowę z Piłsudskim i któremu zgodnie wróżono wielką karierę. To właśnie jego słowa „Tu mówi Londyn” słyszeli podczas wojny obywatele okupowanego kraju.Niepodobny do nikogo Należał z pewnością do najbardziej oryginalnych polskich publicystów XX w. „Był niepodobny do nikogo, rozpoznawalny od pierwszego zdania” – pisała o nim Kossowska. Przy biurku „miał przed sobą stos luźnych kartek, zapełniał je bez chwili namysłu, pisał szybko jak pod dyktando, odrzucał zapisane kartki na lewo i pisał dalej. Gdy skończył, zbierał kartki i nie rzuciwszy na nie okiem, oddawał maszynistce”. Metodę zmuszania Zbyszewskiego do napisania artykułu wypracował w przedwojennym „Buncie Młodych” Jerzy Giedroyć. Wymagało ono „zwabienia do redakcji i zamknięcia na klucz. On dobijał się wtedy do drzwi, krzyczał, protestował, ale po pewnym czasie zapadała cisza. Gdzieś po godzinie słychać było pukanie do drzwi i głos Zbyszewskiego, który domagał się, aby goniec redakcyjny przyniósł mu z baru porcję bigosu. Znaczyło to, że artykuł jest gotów” – wspominał w „Autobiografii na cztery ręce”. Giedroyć twierdził, że nigdy nie widział człowieka o tak wielkiej zdolności pisania. Na czym polegał niepowtarzalny styl Zbyszewskiego? „Podjęty temat traktował raczej jako punkt wyjścia, by pisać o wszystkim, co mu przychodziło do głowy, co go w tej chwili
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze