Studencki Komitet Pomocy Walczącym Węgrom w Krakowie

Poprzednie miesięczniki

Kiedy w ogarniętych od pewnego już czasu fermentem społecznym Węgrzech, 23 października 1956 r., doszło do pierwszych starć, które zapoczątkowała m.in. manifestacja poparcia dla przemian w Polsce pod budapeszteńskim pomnikiem generała Józefa Bema, reakcja Polaków była powszechna i jednoznaczna. Erupcja solidarnościowych odruchów miała szerokie spektrum: od uzewnętrzniania więzi z narodem węgierskim podczas licznych wieców i manifestacji, przez pomoc rzeczową i pieniężną, do oddawania krwi. W wielu fabrykach spontanicznie organizowano masówki, podczas których w różny sposób okazywano solidarność z Węgrami, np. we wrocławskim Pafawagu 31 października robotnicy „zniszczyli gwiazdę, a na jej miejsce wywiesili flagę polską i węgierską”. Pojawiły się też bardzo radykalne nastroje, m.in. na Dolnym Śląsku, gdzie w ostatnich dniach października rozrzucono ulotki nawołujące „do zbrojnej walki przeciwko ZSRR i brania przykładu z narodu węgierskiego”. Obok spontanicznych i spektakularnych gestów braterstwa w całej Polsce zorganizowana została fachowa i skoordynowana akcja pomocy walczącym Węgrom. Zajął się nią przede wszystkim Polski Czerwony Krzyż: zbierano żywność, odzież, pieniądze, lekarstwa itp. Również gromadzenie darów często odbywało się pod hasłami świadczącymi o ówczesnym stanie ducha Polaków: kwestujący w Olsztynie czynili to „dla tych, którzy biją ruskich”. Do najbardziej powszechnych zjawisk należało oddawanie krwi: tysiące ochotników cierpliwie stało w kolejkach przed
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze