GRU – zmierzch imperium

Dodano: 01/12/2011 - Numer 11 (69)/2011

Czystka w razwiedce Za początek demontażu Głównego Zarządu Wywiadowczego można uznać 24 kwietnia 2009 r., kiedy na emeryturę odszedł gen. Walentin Korabielnikow. Jego 12-letnie rządy są różnie oceniane. Z jednej strony, często negatywnie – przez pryzmat serii wpadek szpiegowskich i krytykowanego udziału w wojnie z Gruzją. Z drugiej jednak, to za Korabielnikowa GRU otrząsnęło się ostatecznie po szoku wywołanym upadkiem ZSRS i – szybciej niż wywiad cywilny – odzyskało sprawność operacyjną.  O powrocie pewności siebie GRU świadczy seria zabójstw czeczeńskich emigrantów za granicą. II wojna czeczeńska (1999 r.) pokazała skuteczność Głównego Zarządu Wywiadowczego, a zwłaszcza jego specnazu. Tego zabrakło w I wojnie czeczeńskiej (1994–1996 r.), co przyczyniło się do porażki Rosji. To właśnie za czasów ministra obrony Pawła Graczowa podjęte zostały pierwsze próby systemowego osłabienia GRU. O pretekst nie było trudno: koniec zimnej wojny, poszukiwanie oszczędności. Największe straty poniósł „osnaz” (wywiad radioelektroniczny): zlikwidowano jego ośrodki w b. ZSRS (z wyjątkiem Kaukazu Południowego) i na świecie: „Lourdes” na Kubie, „Wostok” w wietnamskiej zatoce Cam Ranh, „Zwiezda” w Birmie, „Ramona” w Korei Północnej i „Horyzont” w Mongolii. Według nieoficjalnych – trudnych do weryfikacji – relacji byłych oficerów GRU, zanim przyszedł gen. Korabielnikow, liczba komórek agentury prowadzącej wywiad strategiczny za granicą zmniejszyła się o 40 proc. Oficjalnie powodem
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze