Potomkowie Mahdiego i wagnerowcy, czyli wojna domowa w Sudanie

Dodano: 01/06/2023 - Numer 203 (06/2023)
FOT. SS.GOV.UA
FOT. SS.GOV.UA

Sudan to klucz do Afryki – zapewniał Omar Baszir, goszcząc na jesieni 2017 roku w Soczi i chcąc zachęcić Rosję do zaangażowania biznesowego, militarnego i bezpieczeństwa w kraju nad Nilem. Faktycznie, patrząc na mapę Czarnego Lądu, uwarunkowania geograficzne, infrastrukturalne i geopolityczne, nie ma się co dziwić, że Władimir Putin i jego ludzie nie zastanawiali się długo nad propozycją Baszira. Dziś, z perspektywy blisko sześciu lat, widać, jak bardzo obecność w Sudanie pomogła Rosji rozwijać wpływy w kolejnych krajach afrykańskich, od wschodu na zachód.

Tak się też składa, że w tym samym okresie Sudan pogrążył się w kryzysie największym od czasów wojny domowej arabskiej Północy z animistyczno-chrześcijańskim Południem, zakończonej po wielu dekadach konfliktu przerywanego rozejmami, powstaniem drugiego państwa: Sudanu Południowego. Sudan, ten ze stolicą w Chartumie, zajmuje ważną geostrategicznie część kontynentu (z dostępem do Morza Czerwonego, granicząc z Rogiem Afryki, Afryką Środkową i Sahelem), kraj ten jest również bogaty w ropę naftową, złoto i inne minerały. Niestety dla Sudańczyków, jest to dla nich nie błogosławieństwo, a przekleństwo.

Baszir i dżandżawidzi

Obecna wojna dwóch nienawidzących się generałów to tak naprawdę następstwo długoletniego i krwawego panowania Omara Baszira. Zarówno gen. Abdel Fattah al-Burhan (szef junty, głównodowodzący sił zbrojnych), jak i gen. Mohammed Hamdan Dagalo „Generał Hemedti” (wiceszef junty

     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze