KLASZTOR W STAROBIELSKU

Dodano: 01/12/2011 - Numer 11 (69)/2011

Czapski został cudem ocalony. Skierowany do łagru i uwolniony ostatecznie po Układzie Sikorski–Majski trafił potem do armii gen. Władysława Andersa. Jego upór okazał się wtedy bezcenny. To właśnie Czapskiemu (podobnie jak po I wojnie światowej) zostaje powierzona misja odnalezienia zaginionych oficerów. Prawdy o nich bowiem jeszcze nie znano. „Wspomnienia starobielskie” są zapisem dość suchym, pozbawionym niepotrzebnych odnośników. Nie ma tu wielkich rozważań. Czapski zdaje się powstrzymywać chęć dopowiadania i prawienia kazań. A mimo to pozostawił po sobie, owszem, suchy zapis, ale taki, który prowadzi gdzieś dalej, przenosi poza to, co widzialne. To był zresztą jeden z najważniejszych problemów Czapskiego malarza. Wiecznie niezadowolony ze swojego malarstwa, narzekał, że nie może czegoś „przyszpilić”, że się „odkleja” – cały czas jest jakieś coś, które umyka pędzlowi i nie może się zmaterializować. To doświadczenie malarskie ma charakter mistyczny – nie sposób bowiem uniknąć myśli, że niezadowolenie Czapskiego bierze się z przekonania, że, z jednej strony, są rzeczy, które umykają najgenialniejszemu nawet malarzowi, a z drugiej, nie ma on innego sposobu wyrażania niż za pomocą plam barwnych. Podobnie jest z pisarstwem Czapskiego. Ale mimo to, jak Czapski malarz poczuwa się do obowiązku dalszego malowania – podobnie do Cezanne’a, który malowałby nawet wtedy, gdyby się dowiedział o rychłym końcu świata – tak Czapski pisarz wie, że musi pisać, dając świadectwo swojego
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze