Tusk bluzg

Fot: Szilard Koszticsak/PAP
Fot: Szilard Koszticsak/PAP

Tusk jest człowiekiem, który rozpętał wojnę polsko- -polską wyłącznie z powodów cynicznych. Dla niego takie „wojska”, które kierują się odruchem nienawiści, chcą przeciwników upokorzyć, zbluzgać – to jest armia wymarzona. Cała reszta przestaje się wtedy liczyć, w tym potrzeba posiadania jakiegokolwiek programu pozytywnego, związanego z losem Polaków. A z kolei samego Tuska i jego współpracowników nie da się tą metodą zranić, bo dla nich nie ma, wyłączywszy może sprawy prywatne, świętości, których sprofanowanie mogłoby ich zaboleć – z prof. Ryszardem Legutką rozmawia Piotr Lisiewicz.

Niedawno minęła rocznica „strajku kobiet”. Mało kto pamięta dziś, że gdy się on zaczynał, organizatorki ogłosiły, że jego hymnem ma być Marsz Imperialny Star Wars. Niedługo chyba pełnił tę rolę, bo wkrótce głównym hasłem „pochodu” stało się „J…ć PiS”. Wspomniany „Marsz…” nie ma treści, jest tylko melodia. Treści nie ma też przywołane wulgarne hasło. Pomyślałem wówczas, że to unikanie treści wynika z faktu, iż nie da się na sztandarze umieścić postulatu: „Chcemy móc zabijać dzieci z zespołem Downa”. Dlatego treść musi ukryć wojownicza melodia lub wulgaryzmy. 

Zgadzam się. Wulgaryzmy są częścią rewolucji, tej lewicowej, burzycielskiej. Rewolucja, która zaczęła się w 1968 roku, zawierała od początku mocny element wulgaryzmu. Wynikał on z tego, że walczono już nie z królem i nie z jakąś sztywną strukturą polityczną, jak było u nas, za komuny.

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze