Powrót Miszy. Jak Gruzja oddala się od Zachodu

FOT. PAP/ABACA
FOT. PAP/ABACA

Konflikt rosyjsko-ukraiński czy to, co dzieje się na Białorusi i wokół niej, spowodowały, że Zachód jakby zapomniał o Gruzji. Tymczasem dzieje się tam coraz gorzej. Kraj ugrzązł w głębokim kryzysie politycznym. Od roku trwa głęboki spór między partią władzy i opozycją. Do tego doszła tzw. afera taśmowa ukazująca skalę inwigilacji i niedemokratycznych praktyk rządu. Obóz władzy zaprzestał też realnych reform. W efekcie pogarszają się relacje z Zachodem. Niedawne aresztowanie Micheila Saakaszwilego jedynie pogłębi te wszystkie negatywne tendencje.

To pod rządami prezydenta Micheila Saakaszwilego Gruzja przeprowadziła oszałamiające jak na posowieckie, kaukaskie realia reformy. Saakaszwili skierował też kraj na zdecydowanie prozachodni kurs. Jednak po przegranych wyborach parlamentarnych jego partii (2012) i przegranych wyborach prezydenckich związanego z nim kandydata (2013) władzę w Gruzji przejęło Gruzińskie Marzenie (GM) – zbudowane i finansowane przez oligarchę Bidzinę Iwaniszwilego. Od tamtej pory obóz rządzących po kolei stracił niemal wszystkich prozachodnich polityków. Ale zdominował krajową politykę i wygrywa wybory za wyborami – ostatnie, lokalne, na początku październiku. Ekipa mającego związki z Rosją oligarchy stopniowo zaprzepaszcza osiągnięcia czasów Saakaszwilego, zarówno te wewnętrzne, jak i w polityce zagranicznej. Nawet jeśli retoryka rządu w Tbilisi jest prozachodnia, to stosowane przezeń praktyki mają coraz mniej wspólnego z

     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze