ZA PRAWDĘ SIĘ PŁACI, PLEWY NIC NIE KOSZTUJĄ

W drodze do Boga

Ksiądz Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 r. w położonej nieopodal Suchowoli wiosce Okopy. Od dziecka musiał zmagać się z trudami życia, a nie brakowało ich w rodzinie ciężko pracującej na roli. Ale był też czas dla ducha. Gdy przyszedł odpowiedni moment, Jerzy z własnej woli rozpoczął codzienną służbę ministrancką w miejscowym kościele. W takich okolicznościach rozpoczęła się jego droga życia prowadząca na ołtarze.

W Suchowoli upłynęła też jego młodość, tam ukończył liceum i stamtąd wyruszył do wielkiego miasta. Był ambitny i wiedział, że powinien zdobyć możliwie najlepsze wykształcenie, a taką szansę stwarzała nauka w seminarium warszawskim. Dostając się do niego, spełnił swoje marzenie, by móc być blisko Niepokalanowa (św. Maksymilian był jego patronem) i by znaleźć się pod opieką prymasa Wyszyńskiego.
Całe życie ks. Jerzego było naznaczone jakimiś szczególnymi doświadczeniami. Jednym z takich znaczących wydarzeń było wcielenie go do przymusowej kleryckiej służby wojskowej. Wiele niezwykłych świadectw związanych jest z tym okresem. Był prześladowany za niezłomną postawę, a kiedy odmówił zdjęcia z ręki Różańca, został pokazowo ukarany. Być może to właśnie wtedy po raz pierwszy modlił się: „Dziękuję Ci, Matko, za wszystkich, którzy sami walczą ze słabością i umacniają innych. Dziękuję Ci, Matko, za wszystkich, którzy nie dają się zwyciężyć złu, ale zło zwyciężają dobrem”.

W sławetnym roku 1968, jesienią powrócił do seminarium. Ominęła go zawierucha marcowych dni, jednak w seminarium w 1967 roku zaczęto wprowadzać posoborowe zmiany. Widać wiele z nich spodobało się klerykowi Popiełuszce i to chyba wtedy postanowił, że będzie księdzem innym niż ci, których dotąd znał.

Zachować godność

Kiedy już wyruszył, by nieść ludziom słowo Boże, był przekonany, że jego posługą powinna być pomoc potrzebującym. Na swoim prymicyjnym obrazku zacytował słowa...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: