Kult bez złotej myśli

FOT. IRENEUSZ SOBIESZCZUK/PAP/TVP
FOT. IRENEUSZ SOBIESZCZUK/PAP/TVP

28 maja ukazał się szesnasty studyjny album Kultu. Kto chce społecznych obserwacji przy neutralnej muzyce, ten je dostanie. Kto czeka na ponadczasowe utwory, jakie przez lata udawało się kapeli nagrywać, ten będzie zawiedziony.

Krążek zatytułowany myląco „Ostatnia płyta” to 16 utworów przedzielonych fragmentami czytanych przez Kazika Staszewskiego wspomnień z początku jego muzycznej aktywności, niezbyt zresztą porywających. Na szczęście dziś łatwo jest pomijać niechciane fragmenty płyt. Poza wątkiem historycznym znajdziemy tu sporo dość różnorodnej muzyki, stanowiącej ilustrację do publicystycznych obserwacji lidera grupy. Kult trzyma poziom, niestety jest to tylko poziom z ostatnich płyt. 

Raz lepiej, raz gorzej

Tytuł płyty to Kazikowy żart, ponieważ zespół nie planuje kończyć na niej swojej aktywności, jednak zapewne akurat to słuchacze będą w stanie wybaczyć. Nie pierwsze to nieporozumienie związane z Kultowym nazewnictwem. Nie tak dawno zespół naraził się muzykom zimnofalowej polskiej legendy Made in Poland, w ten właśnie sposób nazywając swoją płytę koncertową. W rewanżu niewiele później Made in Poland wydało studyjny materiał pod tytułem „Kult”… Warto przypomnieć, że przez pierwsze lata działalności zespół konsekwentnie trzymał się zasady nazywania nowej płyty tytułem piosenki z poprzednich krążów, czego zaniechał na początku lat 90. Mniej więcej w tym samym czasie Kazik Staszewski zmienił jeszcze kilka zasad

     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze