Urodzeni mordercy. W putinowskiej Rosji

FOT. YEGOR ALEYEV/ PAP/ITAR-TASS
FOT. YEGOR ALEYEV/ PAP/ITAR-TASS

Rosyjskie media i politycy krytykują „zgniły Zachód” i wszelkie jego grzechy. Takie, jak choćby strzelaniny w szkołach. Tymczasem w samej Rosji władze nie potrafią poradzić sobie z narastającym problemem przemocy wśród uczniów. Co jakiś czas krajem wstrząsa informacja o kolejnej masakrze w szkole.

Ostatni atak miał miejsce 11 maja w jednym z gimnazjów w stolicy Tatarstanu – Kazaniu. 19-letni Ilnaz Galjawijew zastrzelił dziewięć osób (7 uczniów, 2 nauczycieli), rannych zostało 25 osób. Napastnik skończył tę właśnie szkołę cztery lata wcześniej. Miał problemy psychiczne. Tym razem nie skończyło się samobójstwem napastnika, został schwytany żywy. Ale znów okazało się, że dorośli nie zauważyli narastającego problemu i znów skończy się na paru lokalnych dymisjach. Tymczasem problem narasta, a władze nic z tym nie robią – zresztą same się do tego przyczyniają, propagując kult siły. Gdy w rosyjskich szkołach dochodzi do brutalnych ataków uczniów na kolegów i nauczycieli, winę zrzuca się na zgubny wpływ Zachodu. Tymczasem nastoletnia przestępczość w Rosji ma własne, przerażające oblicze. Po tragicznej strzelaninie w szkole w Kazaniu pojawiły się trzy przewidywalne rodzaje reakcji. Po pierwsze, wielu Rosjan postrzega to jako coś nowego w ich kraju. Po drugie, obawia się, że jest to rozprzestrzenienie się amerykańskiego problemu na Rosję. Po trzecie, nie wie, co można lub należy zrobić. Więc po pierwsze, to nie jest wcale nowy problem w Rosji. Mniej lub

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze