Julki z Tik-Toka i lody Ekipy a niepodległość Polski

ILUSTRACJA: MARIUSZ TROLIŃSKI, FOT.ADOBE STOCK
ILUSTRACJA: MARIUSZ TROLIŃSKI, FOT.ADOBE STOCK

Pogoń za lajkami za wszelką cenę zagraża obozowi niepodległościowemu w trochę podobny sposób, jak w latach 90. zagrażało mu istnienie „prawicowców” lansowanych przez postkomunę. Jeśli publicyści szukający popularności w Internecie zaczynają zachowywać się jak Ekipa Friza, a ich odbiorcy jak zafascynowane ilością odsłon Julki z Tik-Toka, to w dłuższej perspektywie grozi nam to cywilizacyjną degradacją. Bo gdy liczba sprzedanych egzemplarzy gazety, lajków lub odsłon na YouTube staje się dla kogoś jedynym priorytetem, przestaje nim być racja stanu. Już nie pies macha ogonem, lecz ogon trzęsie psem. I zamiast PiS możemy mieć za parę lat na prawicy AWS albo co gorsza jakąś upiorną ekipę Mieczysława Wachowskiego 2.0.

Nie, nie zamierzam zawracać kijem Wisły. Wszyscy gonimy za lajkami, odsłonami, sprzedażą, cytowalnością i reklamodawcami. Gonimy i będziemy gonić, dopóki istnieć będą lajki, a gdy w ramach cywilizacyjnych przemian lajki znikną, znajdziemy sobie coś nowego do gonienia. Natomiast niepodległe, silne, liczące się na świecie państwo nie może pozwolić, by dyktatura lajków w niekontrolowany sposób wpływała na jego politykę. W szczególności nie może zaś pozwolić sobie na to państwo, które przeżyło komunizm i leży między Rosją a Niemcami. Twierdzę, że jeśli się na to zgodzi, czeka je nie jakaś hipernowoczesność, lecz powrót starych, bardzo dobrze znanych starszemu pokoleniu upiorów.

Szczerość Matki Kurki

„Psycholu,

     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze