Nadzieje i pułapki ksenotransplantologii

FOT. ADOBE STOCK
FOT. ADOBE STOCK

Pomysł przeszczepiania narządów od zwierząt nie jest nowy, ludzie od dawna próbowali pozyskiwać „części zamienne” ciała z organizmów zwierząt. Trzeba jednak mieć na względzie, by to, co miało służyć człowiekowi, nie obróciło się przeciwko niemu. 

Czytając doniesienia o kolejnych osiągnięciach współczesnej nauki, możemy niejednokrotnie odnieść wrażenie, że żyjemy w rzeczywistości do tej pory zarezerwowanej, jak nam się wydawało, dla literatury i filmów z gatunku science fiction. Postęp nauki może nas wprawiać w zdumienie, niekiedy w niedowierzanie, nieraz napawać niepokojem. Niektóre działania naukowców przypominają bowiem „zabawę w Boga Stwórcę”, a ich skutków nie są w stanie w pełni przewidzieć nawet ci, którzy się ich podejmują. 

Hybrydy i chimery

Rozwój transplantologii sprawia, że coraz więcej chorych czeka na przeszczep i coraz bardziej odczuwalny staje się niedobór narządów do transplantacji. Problemy ze znalezieniem odpowiedniego dawcy, ryzyko odrzucenia przeszczepionych narządów już po transplantacji czy różnego typu komplikacje związane z koniecznością przyjmowania przez biorców leków immunosupresyjnych do końca życia skłaniają naukowców, by szukać nowych sposobów pomocy ludziom, dla których transplantacja jest jedynym sposobem na to, by dalej żyć. 

Jednym z rozwiązań niedoboru narządów do przeszczepów, a w dłuższej perspektywie poszerzenia możliwości transplantologicznych, czyli „hodowli” narządów

     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze