Trzeba wzmacniać sojusz transatlantycki

FOT. LESZEK SZYMAŃSKI/PAP
FOT. LESZEK SZYMAŃSKI/PAP

Rosja próbuje wykorzystać moment, w którym Niemcy i Francja przy wsparciu kilku innych graczy chciałyby w sposób istotny poprawić stosunki z Rosja, bez oglądania się na jej agresywną politykę i łamanie praw człowieka. Taki stan rzeczy widać już nie tylko w wypowiedziach przywódców, lecz także w podejmowanych działaniach. Wszystko wbrew stanowisku państw Europy Środkowej i Wschodniej, a zwłaszcza wbrew interesowi takich państw jak Ukraina i Gruzja. W świetle takich tendencji jedność UE w sprawach zagranicznych i bezpieczeństwa staje pod znakiem zapytania. A prezydent Macron, kanclerz Merkel i Josep Borrell coraz częściej używają terminu „interes Unii”, utożsamiając go z interesem największych graczy – z Anną Fotygą, europoseł, sekretarz generalną partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, rozmawia Maciej Kożuszek.

W związku ze zmianą prezydenta w Stanach Zjednoczonych wielu spodziewa się nie tylko zmian politycznych, lecz także zmiany atmosfery, mniejszej tolerancji dla tego, co lewica nazywa „prawicowym populizmem”. Czy tę zmianę atmosfery widać też w instytucjach europejskich? Na czym ona polega?

W grudniu i w listopadzie ubiegłego roku, tuż po wyborze Joego Bidena, widać było sporą radość wśród europejskich polityków. Jednak już po kilku tygodniach powrócił dobrze znany w Parlamencie Europejskim dystans do Stanów Zjednoczonych. Elity unijne i niektóre stolice  postulują balansowanie między USA, Rosją i Chinami,

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze