Wyborca postkomunistyczny i wyborca demokratyczny

Polska demokracja coraz bardziej przypomina demokracje zachodnie. Nie tylko dlatego, że od 30 lat odbywają się u nas wybory, lecz przede wszystkim dlatego, że biorący w nich udział coraz bardziej świadomie wybierają i rozumieją skutek swoich decyzji. W czasach komunistycznych ludzie też chodzili głosować. Problem w tym, że robili to, bo musieli. Wpływu na władzę w wyborach żadnego nie mieli, wszystko było ustalane w Moskwie.  W demokracji jest oczywiście odwrotnie. Wyborca nie musi głosować, a złe skutki może odczuć co najwyżej w wyniku fatalnej sytuacji państwa. Czy wszystko zmieniło się w 1989 roku wraz z częściowo wolnymi wyborami? Zmieniło się, ale tylko na chwilę. Polacy świadomie odrzucili komunizm. Czy nie domyślali się, że mnóstwo rzeczy poukładano za ich plecami? Domyślali się. Mimo to głosowali tak, jakby byli na referendum. Kto zostanie posłem i senatorem, miało mniejsze znaczenie. Chodziło o odrzucenie sowieckiego systemu, i tak się stało. Zresztą to głosowanie faktycznie unieważniło porozumienia Okrągłego Stołu, bo Polacy po prostu nie chcieli komunistów w żadnym przebraniu.  Niestety chwilę później powiedziano wyborcom, że ich głosowanie najważniejsze nie jest. Stało się to przy okazji tzw. listy krajowej. Była to lista kandydatów ustalona przez komunistyczne władze, którzy mogli zostać wybrani przy odpowiednio dużej ilości głosów. Polacy świadomie ich skreślili. Mimo to niewybrani w wyborach, zostali posłami. Jaruzelski został prezydentem
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze