TRZY MITY O DEMOKRACJI

Demokracja musi polegać na awanturach? Referenda jako recepta na wady demokracji? A może, jak mówi Janusz Korwin-Mikke, demokracja to ustrój, w którym dwóch panów spod budki z piwem ma więcej głosów niż profesor uniwersytetu? Nic bardziej mylnego.

W XX i XXI wieku Polska nie miała szczęścia do demokracji – znając ten ustrój z doświadczenia jedynie szczątkowo, Polacy zbyt często nabierają się, że dziś mamy do czynienia z autorytaryzmem, a demokracja miała miejsce przed 2015 rokiem. Bez dyskusji o tym, czym naprawdę jest demokracja, nie da się z budować silnego państwa.

Szum informacyjny, czyli bzdury o demokracji
Do destrukcji wiedzy społecznej, czym jest demokracja, przyczyniły się środowiska polityczne od lewa do niby-prawa. Funkcjonariusze komunistycznej bezpieki broniący demokracji przed Jarosławem Kaczyńskim, Komitet Obrony Demokracji walczący z pluralizacją mediów, starzy aparatczycy schyłkowej PZPR nazywający Prawo i Sprawiedliwość… PZPR-em – ten stopień aberracji kreowania opinii mógł powstać tylko w głęboko wyjałowionych intelektualnie i moralnie elitach. Dodajmy do tego jeszcze idola wielu młodych ludzi – Janusza Korwin-Mikkego, który powtarza co jakiś czas, że demokracja jest patologicznym systemem, w którym „dwóch żuli spod budki z piwem ma więcej głosów niż jeden profesor”. Tymczasem wszystkie te twierdzenia i okrzyki są po prostu nieprawdą. Demokracja to coś więcej niż krzyżyk na kartce do głosowania wrzucany do urny – to cała piramida mechanizmów, które pozwalają zwykłym obywatelom wnikać w decyzje rządzących i poprzez dyskusje, wyrażanie opinii, a nawet presję społeczną i protesty wpływać na działania władzy. Same wybory są jedynie zwieńczeniem wielkiej piramidy wolności, jaką jest demokracja.

Do starożytności podchodzić z rezerwą
W rozważaniach nad współczesną demokracją z premedytacją pominiemy definicje starożytnych. Raz, że nie chcemy powtarzać błędu...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: