Usunąć ten naród, wreszcie będą spokój i porządek!

„Trzeba rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność. Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jak chory ropiejący i gnijący w łożu. Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę. […] Trzeba ich skłócić tak, aby się szarpali, zawsze szukając arbitra. [...] Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i sił, ale po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli” – głosiła „Instrukcja” dotycząca postępowania wobec Polski, której autorstwo przypisuje się carycy Katarzynie II. 

Jedną z niezbyt pamiętanych historycznych prawd jest fakt, że od połowy XVIII wieku Rosja posługiwała się wobec naszego kraju bardzo zręcznie narzędziem kreowania i wzmacniania tzw. stronnictwa realistów, entuzjastów ugody (m.in. przez korzystne manewry finansowe i intratne propozycje). Oraz potrafiła równie sprawnie ustawić sobie i zaprezentować na szerszym forum ich oponentów – rzeczników suwerenności Polski – jako kompletnych głupców, histerycznych szaleńców, niebezpiecznych insurekcjonistów.
Wydarzenia takie jak kampania wyborcza dają znakomity przegląd metod chwytliwej demagogii, do jakich zarówno wtedy, jak i dziś ucieka się ten podmiot polityczny, któremu wydaje się, że powinien panować nad światem. I dla którego Polska jest tylko starym, zmurszałem pniem, który należy kopnąć, bo zawala jej drogę do Europy.

Debata, czyli zakłamany język
Zważmy, gatunkiem czego jest, zdaniem protektorów „stronnictwa ugody”, medialna kampania wyborcza? Teatru? Sportu? Zapasów? Sztuk walki? Prezentacją metod psychomanipulacji? Popisem żelaznych nerwów? Teleturniejem, w którym nagroda ma przypaść temu, kto jest najbardziej zabawny i złośliwy? Najbardziej brutalny i agresywny?
W zamyśle „starszego brata” media nie są bynajmniej po to, by przekazywać informacje. W...
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: