(De)konstrukcja ładu społecznego

Sytuacja, w której się znaleźliśmy, a związana z epidemią koronawirusa, będzie katalizatorem zmian w wielu obszarach naszego życia. Czy w długiej perspektywie może przynieść jakieś dobre skutki dla społeczeństwa?

Czas, w którym się znaleźliśmy, jest trudny dla wszystkich. Nawet dla tych, którym izolacja początkowo się podobała. Nasz świat się zmienił i wygląda na to, że nawet po powrocie do „normalności” nie będzie już taki sam, jak przed epidemią koronawirusa. Kiedy to nastąpi – nie wiadomo. Naukowcy o nowym wirusie wiedzą już wiele, wciąż jednak nie na tyle dużo, by można było powiedzieć, że w krótkim czasie będziemy w stanie nową chorobę ujarzmić. Bardzo chcielibyśmy zamknąć już bilans ofiar i ogłosić, że mamy kontrolę nad SARS-CoV-19. Niestety, z ograniczeniami, które są na nas nakładane, w mniejszym bądź większym stopniu będziemy musieli żyć przez jeszcze jakiś czas. 

Czego obawiają się Polacy?
Co rusz słyszymy o różnych scenariuszach wydarzeń, trudno jednak przewidzieć, który z nich będzie najbliższy prawdzie. Z pewnością nie można ufać wszystkiemu, z czym się stykamy. Koronawirus odebrał nam życie, do którego przywykliśmy, jednak strach i lęk to w sytuacji, której się znaleźliśmy, najgorsi doradcy.
Między początkiem marca a początkiem kwietnia popularność wyszukiwania frazy „koronawirus prognoza” w polskich wyszukiwaniach w Google wzrosła czterokrotnie. Wynika z tego, że doskwiera nam niepewność wypływająca z nieprzewidywalności rozwoju sytuacji, w której się znaleźliśmy, i poszukiwaniu jakichś rzetelnych danych, na podstawie których moglibyśmy dowiedzieć się, co może nas spotkać i co możemy, mimo wszystko, w tej chwili zaplanować. Na różnego rodzaju ekspertach, doradcach czy publicystach spoczywa dziś duża odpowiedzialność za to, co prognozują. Choć przecież i oni mogą się mylić, bo sytuacja jest nowa także dla nich. 
Mierzymy się i mierzyć się będziemy ze strachem i niepewnością o...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: