Na tropie trzeciego totalitaryzmu

Po śmierci Rogera Scrutona nasz stary świat, z jednej strony podgryzany przez kunktatorskich liberałów, z drugiej bity przez oszalałą lewicę, stracił kolejny wielki intelektualny filar. Tym bardziej powinniśmy doceniać inne konserwatywne, chrześcijańskie umysły, które jeszcze bronią tradycyjnych wartości. Chantal Delsol jest jedną z takich postaci.

Choć jako chrześcijanka jest zaangażowana w ratowanie normalnego społeczeństwa przed fanatycznymi ideologiami, to jednak udaje jej się zachować dwie rzeczy. Po pierwsze – nie wypadła z mainstreamu, jest cytowana, szanowana, ma własną rubrykę w „Le Figaro”, a prasa – nie tylko francuska – zabiega o wywiady z nią. Bo być konserwatystą to jeszcze nie wszystko – dziś sztuką prawicowców jest nie dać zepchnąć się do katakumb, nie pozwolić sobie przypiąć etykiety szaleńca, nie dać się zmarginalizować i zamknąć w salkach parafialnych, które jeszcze pozwalają głosić zgodne z nauką Kościoła poglądy. Po drugie – choć zaangażowana ideowo i krytykująca ponowoczesność, używa argumentów racjonalnych, korzysta z tej myśli św. Tomasza z Akwinu, która pozwala czystej logice i faktom dochodzić do prawdy.

Dlaczego ateizmu nie ma w pogaństwie
Gdy na przykład potępia aborcję, eutanazję i małżeństwa homoseksualne, rozgranicza ideowe zaplecze tych zjawisk. W wywiadzie dla „National Catholic Register” francuska filozof stwierdziła, że aborcja i eutanazja mają korzenie pogańskie, zaś małżeństwa homoseksualne to już wynalazek nihilizmu. Intelektualistka wskazuje, że dwa pierwsze zjawiska występowały w wielu kulturach pogańskich, przerywanie ciąży i zabijanie starszych były obecne w surowych kulturach niechrześcijańskich, zaś homoseksualne związki to nowość. W takich momentach podnoszą się sprzeciwy hunwejbinów LGBT, że przecież związki gejowskie istniały od zawsze. Rzadko kiedy dostrzega się fakt, że wszyscy pederaści – jak sami siebie nazywali – romansowali z młodymi mężczyznami, ale...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: