Co w sercu, to i w gębie – a płochliwa nie jest

Polskie kobiety, żony i matki, przedstawicielki „słabej” rzekomo płci potrafiły zawsze zadziwiać moralną i psychiczną siłą w obronie wiary i polskości. To nie truizm, że czerpały ją także, a może przede wszystkim, z wierności swym mężom i z ich wiernej miłości i szacunku. 

Feministki lubią oskarżać Kościół o poniżanie kobiet i wielowiekowe podtrzymywanie dyskryminacji płci pięknej. W czasach, gdy historia znana jest słabo i powierzchownie, a popularyzowane są wszelkie możliwe mity historyczne, nie pamięta się, że tak naprawdę to dopiero chrześcijaństwo wydobyło kobiety ze stanu poniżenia. Wtrącał je i utrzymywał w nim w dawnych cywilizacjach męski despotyzm. Także nieograniczone prawo do oddalania żony czy praktykowanie sakralnego nierządu.
Rzadko przypomina się, że faktyczne prawa kobiet – trwałe i nienaruszalne, bo wynikające z zasady nierozerwalności małżeństwa – były zaciekle bronione przez papieży minionych wieków przeciw żądaniom władców, którzy domagali się „prawa” do drugich żon. Przypomina o tym Romano Amerio. Broniono tych praw na forum Europy „przed męskim despotyzmem, na którym to tle dochodziło do potwornych awantur, opisanych przez kronikarzy”. Papieże nie ustępowali. Stawiali twarde weto wobec żądań trzęsących Europą cesarza Lotara, Filipa Augusta, Henryka IV – króla Francji, Henryka VIII – króla Anglii, cesarza Napoleona. W tych sporach dla Kościoła zawsze decydująca była zasada równości obu płci w małżeństwie. „Poza Kościołem próżno by szukać w dziejach ludzkości innego przykładu, gdzie urząd kapłański ujmowałby się za prawem kobiet, rzucając na szalę cały swój autorytet”.

Szkoła samurajów w krynolinkach 
Jedną z „żelaznych” polskich dam polskich Kresów była Maria Korwin-Kossakowska. Jej przodkiem był ostatni hetman koronny Rzeczypospolitej Sosnowski (zapamiętano, że nie chciał wydać córki za Kościuszkę). Jej matkę wydano za Chodkiewicza, który był najbliższym sąsiadem. W połowie...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: