Religijność a konserwatyzm

Lewica buduje obraz konserwatystów jako kościółkowych hipokrytów ze wstecznymi poglądami i nieprzystających do życia. To stara śpiewka, tworzona przez wszystkie kontrkulturowe ruchy od setek lat, a szczególnie zaawansowanie suflowana po wybuchu marksistowskich rewolucji. 

Warto jednak jedną rzecz wyjaśnić, bo staje się ona źródłem nieporozumień w samym obozie konserwatywnym. Jaka jest relacja pomiędzy religijnością a konserwatyzmem? Sprawa wcale nie jest prosta i może być źródłem niepotrzebnych rozczarowań. Konserwatyzm to zbiór pewnych dosyć spójnych wartości, a także styl życia. Szacunek dla religii i zasad z niej płynących jest jego elementem. Jednak nie oznacza to automatycznie religijności. Religijni mogą być zarówno konserwatyści, jak i lewicowcy. Konserwatyzm pozwala utrzymać religijność w pewnych ryzach społecznych, zwykle zresztą mocno wspieranych przez duchowych przewodników. Lewicowość takie ryzy odrzuca, lecz nie zawsze odrzuca samą religijność. Jeżeli jest to lewica stricte marksistowska, to tak, ale od czasów wybuchu rewolucji marksistowskich powstało już tyle mutacji tej filozofii, że wiele z nich wręcz zaczęło podpierać się elementami doktryny i nauki społecznej chrześcijaństwa, buddyzmu albo islamu. Pojawia się więc problem religijności poza doktryną Kościoła, ale to już temat na zupełnie inny tekst. 

Tak jak lewicowość nie zawsze oznacza brak religijności, choć często czyni z niej karykaturę dotychczasowej nauki, tak prawicowość – konserwatyzm – nie oznacza głębokiego zaangażowania w religię. Najłatwiej zaobserwować to na przykładzie chrześcijaństwa. Współczesna kultura chrześcijańska została zbudowana w oparciu o naukę Chrystusa i przez wieki istnienia Kościoła. Jest niemal w każdej sprawie elementem naszego życia. Prawo, życie codzienne oraz kultura wyższa zostały przeniknięte zasadami i obyczajowością chrześcijańską. Było to o tyle łatwe i jest silne, że chrześcijaństwo mocno bazuje na prawach...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: