Matka Trędowatych z Armii Krajowej

„Boże, zbaw Polskę” – napisała na ścianie celi, gdy jako żołnierz Armii Krajowej została aresztowana przez Niemców. W 1946 roku nielegalnie uciekła z PRL, ukrywając się w schowku na węgiel na statku. Leczyła żołnierzy Maczka w Niemczech i Andersa w Anglii. A potem przez 43 lata zajmowała się chorymi na trąd w Ugandzie. Matka Trędowatych zmarła 5 lat temu, mając 103 lata. 10 października 2019 roku Episkopat Polski zgodził się na rozpoczęcie jej procesu beatyfikacyjnego. Kiedy w 1994 roku wróciła po niemal półwieczu do Polski, Akademia Medyczna w Poznaniu nadała jej tytuł doktora honoris causa. Gdy po uroczystości rozmawiała ze studentami, jeden z nich dla zgrywy rzucił, iż zaprasza ją na imprezę do akademika. Wszyscy potraktowali to jako mniej lub bardziej niestosowny żart ze starszej pani.Zagłoba mówił, by smutki pozdychały z głodu Doktor Norbert Rehlis w książce Małgorzaty Nawrockiej „Jej światło. O życiu i dziele Wandy Błeńskiej” wspominał: „Pamiętam, że zabawa  szła już w najlepsze – muzyka, głośne rozmowy, wśród których, chyba tylko przypadkiem, usłyszeliśmy delikatne pukanie do drzwi… Nie wierzyliśmy własnym oczom”. „Chcieliście, to przyszłam” – niewinnie oświadczyła 83-latka. Jak twierdził, nie czuli ani przez chwilę skrępowania jej obecnością. Młodzieży powtarzała: „Jeśli macie jakieś dobre, świetlane pomysły, to je pielęgnujcie. Nie dajcie im zasnąć, nie odrzucajcie ich. Nawet jeżeli wydają się niemożliwe do spełnienia, za trudne.
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze