INTELIGENCJA POKRYTA SOWIECKIM POKOSTEM

Dodano: 13/09/2011 - Numer 8 (66)/2011

Czy może być coś bardziej irytującego jak niedorozwinięty prymityw powleczony pokostem pseudokultury i pseudocywilizacji? Ów niewczesny, tani, sowiecki pokost, którym posmarowano tu ludzi – po uprzednim wmówieniu w nich oczywiście, że są gotowi, cywilizowani i kulturalni – odebrał im rozpęd w dążeniu do rzeczywistej kultury. Oni – ta jakaś sowiecka inteligencja – na każdym kroku unikają ostentacyjnie wszelkiego zetknięcia się z nami. To pewne, że i my nie szukamy ich towarzystwa, obserwujemy ich jednak tak samo, jak oni obserwują nas, gdy pociągi nasze stoją czasem długo bok w bok koło siebie.Zadufałość chamstwa przeświadczonego, że osiągnęło szczyty Nie wiem, co to może być za warstwa? Nie wieś, to pewne. I nie całkiem małe miasteczka. Kobiety mają malowane usta i paznokcie. Choć zmięte teraz i wymęczone drogą, choć owe czerwone paznokcie miewają często bardzo czarne obwódki, odziane są z pewną pretensją, z pewnym mozolnie pomysłowym brakiem smaku. Urzędniczki? Nauczycielki? Studentki? Nie wiem. Gromadom wiszących u okien dzieci mówią często o higienie, krzyczą, żeby nie brały do ust brudnych palców – raz było coś o witaminach. Są to zatem osoby mające jakie takie pojęcie o niejednym. A przecież ruchy ich, mimika, intonacja głosu, sposób mówienia, wszystko w nich i wszystko na nich ma w sobie jakąś tak antypatyczną, nieuleczalną wulgarność – i to tę typową, tutejszą kulturną wulgarność, że się otrząsam na ich widok tak prawie, jak one otrząsają się na mój.
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze