Po co Amerykanom Grenlandia

Kolejny dziwaczny pomysł Donalda Trumpa – tak wiele mediów i polityków w Europie przyjęło informację o zainteresowaniu Stanów Zjednoczonych zakupem Grenlandii. W rzeczywistości jest to całkowicie zrozumiała część szerszego planu przeciwstawienia się przez Amerykę wpływom rosyjskim i chińskim w strategicznie ważnej części świata.

W połowie sierpnia tego roku „The Wall Street Journal” napisał, powołując się na swoje źródła w administracji, że Donald Trump już wiosną 2018 roku powiedział swym doradcom, że myśli o kupnie Grenlandii. Dania miała akurat poważne problemy z finansowaniem tego terytorium. Budżet autonomicznej wyspy w 2/3 jest zasilany z Kopenhagi – to 500 mln dolarów rocznie. Prezydenta USA miały przekonać argumenty doradców o zasobach naturalnych największej wyspy świata, a przede wszystkim o jej geopolitycznej wadze. Nie wiadomo, ile dokładnie Trump byłby gotów zaoferować Duńczykom. Pojawiała się suma 600 mln dolarów rocznie plus duża jednorazowa wypłata przy zawarciu umowy. W Kopenhadze zareagowano na te doniesienia z niedowierzaniem, kpiną, złością. „Jeśli Trump naprawdę to rozważa, jest to ostateczny dowód na to, że oszalał” – napisał na Twitterze były premier Lars Lokke Rasmussen (Partia Liberalna). Søren Espersen z Partii Ludowej ocenił, że pomysł sprzedaży obywateli Danii jest „niedorzeczny”. Szefowa rządu nazwała plan Trumpa „absurdem”. – Grenlandia nie jest na sprzedaż. Grenlandia nie jest duńska. Grenlandia należy do Grenlandii. Mam nadzieję, że amerykański pomysł nie jest poważny – oświadczyła Mette Frederiksen. Rząd Grenlandii, która wchodzi w skład Królestwa Danii na prawach szerokiej autonomii, zajął takie samo stanowisko.

„Powinniśmy kupić Grenlandię”
Trump wcale nie zdementował doniesień prasowych, ale po tygodniu demonstracyjnie odwołał spotkanie z premier Danii, bo ta „nie była zainteresowana omówieniem transakcji w sprawie Grenlandii”. Frederiksen oznajmiła, że jest „...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: