Czym jest... zazdrość

To uczucie występujące powszechnie. Nikt z nas nie jest całkowicie wolny od zazdrości, jest ona naszą towarzyszką życia, nieodzowną, przejawiającą się w wielu formach i w różnych sytuacjach. Problem polega na tym, by – jak to zwykle z doświadczanymi uczuciami bywa – umieć sobie z zazdrością radzić, nie dać się jej napędzać, by przekuwać ją w siłę do pozytywnego działania, do motywacji do twórczych działań. Chodzi wszak bynajmniej nie o to, by wcale jej nie było, ale żebyśmy to my panowali nad nią, a nie ona nad nami. Różne może być jej natężenie. W skrajnych przypadkach staje się jak ogień trawiący wszystko, co spotka na swej drodze. Wiliam Szekspir nazwał ją „zielonookim potworem”. „Zazdrość nie pyta o powód; bo nie o powód zazdrosna! Zazdrość po prostu zazdrości... To potwór, który się płodzi sam w sobie, i sam się lęgnie” – pisał w jednym ze swych dramatów, w którym przeprowadził wspaniałe studium paranoi Otella, psychopatycznego zazdrośnika, który udusił swą żonę. Zaiste, paranoja zazdrości żywi się i napędza samoistnie, potrafi niszczyć ludzi i związki, upokarzać i unieszczęśliwiać, a nawet doprowadzić do samobójstwa czy zabójstwa. Zazdrość należy do utrwalonego w tradycji Kościoła katalogu grzechów-wad głównych. Łacińska  nazwa czwartego z nich to „invidia”, którą w polszczyźnie oddajemy właśnie słowem „zazdrość”. Rzeczownik „invidia” pochodzi od czasownika „invidio, invidere”, znaczącego prymarnie „spoglądać do czyjegoś wnętrza”, sekundarnie zaś „
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze